"Ptaki chorują szybko, niewyraźnie, bez objawów i szybko umierają". Fragment wypowiedzi dr. Andrzeja Kruszewicza z wywiadu opublikowanego w czasopiśmie "Human" (3/2016) - swoją drogą bardzo przyzwoitym, choć bezpłatnym i tzw. projektowym, bo dużo w nim kultury, teksty na dobrym poziomie i jako idea - pozytywny przekaz możliwości rozwoju "mimo wszystko". Z kolei samego Kruszewicza pokochałam wieczną miłością dzięki krótkim pogadankom w Trójce. Dzięki niemu jeszcze bardziej opętały mnie ptaki... Wiem, że przede mną jeszcze jego książki. Mam nadzieję, ze zdążę je przeczytać...
Tak czy owak, gdy przeczytałam zdanie o niemal nieuchwytnych chorobach ptaków, od razu przypomniało mi się zdjęcie, które zrobiłam w połowie lata. Idąc po jakieś niewielkie sprawunki, zauważyłam leżącego na ziemi nóżkami do góry ptaka. Średniej wielkości, żółty jak cytryna, taki, jakiego nigdy przedtem nie widziałam ani w mieście, ani podczas podróży! Zwyczajowo podniosłam ciałko i wsadziłam w krzaki, aby albo je coś zjadło, albo żeby choć w spokoju zmieniło się w inną materię. Ale przedtem sfotografowałam TO. Bo co też to może być?!
Teraz już wiem, że WILGA.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz